Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Kolarstwo szosowe | szosa

s24.pl > Kolarstwo > Kolarstwo szosowe

Źródło:  "s24.pl"
Piątek, 7 stycznia 2005

Polscy kolarze wracają do Malezji


Po czterech latach przerwy polscy kolarze ponownie wystartują w największym wyścigu w Azji Południowo-Wschodniej - Tour de Langkawi. Wyścig odbędzie się na przełomie stycznia i lutego w Malezji, która szczęśliwie ocalała z gigantycznego kataklizmu - trzęsienia ziemi i fal tsunami z 26 grudnia.

Będzie to już nasz czwarty start w Malezji, ale pierwszy po dłuższej przerwie i w nowych barwach (poprzednio w ekipie Mróz - przyp. red.). Pojedzie ośmiu kolarzy, na czele z trójką kielczan: Tomaszem Brożyną, Zbigniewem Piątkiem i Kazimierzem Stafiejem. Organizatorzy zapewniają nas, że trzęsienie ziemi nie wyrządziło większych szkód i że wyścig odbędzie się zgodnie z planem - powiedział drugi dyrektor sportowy ekipy Action, Robert Duda.


Nazwa zawodów pochodzi od małej wyspy Langkawi, leżącej u wejścia do cieśniny Malakka, między indonezyjską Sumatrą a Półwyspem Malajskim. Na Langkawi zaczynały się lub kończyły prawie wszystkie wyścigi. W zeszłym roku wyspa nie znalazła się jednak na trasie.

Startowaliśmy z wyspy Penang, też położonej w cieśninie Malakka, ale bardziej na południe - wspomina Zbigniew Piątek, jedyny polski kolarz startujący przed rokiem, wtedy w barwach belgijskiej Chocolade Jacques. Wiem, że Penang mocno ucierpiał wskutek fal tsunami, w przeciwieństwie do Langkawi. O tym wyścigu mogę mówić tylko dobrze: niezłe drogi, znakomite hotele, sprawna organizacja. Wyścig organizują właściwie Holendrzy i Włosi, Malezyjczycy dają tylko sponsorów. Dla mnie była to świetna okazja do potrenowania w ciepłym klimacie, przejechania półtora tysiąca kilometrów. O czołowe pozycje nie walczyłem, bo przełom stycznia i lutego to dopiero początek sezonu.

Kolarzom będzie towarzyszyć dwóch masażystów. Jednym z nich ma być Jerzy Padło, który przeżył w Malezji horror.

W 1998 roku po starcie jednego z etapów Padło ruszył w kolumnie wozów technicznych do strefy bufetu, gdzie miał czekać na kolarzy i podać im torby z prowiantem. Jechał jako ostatni. Na zakręcie "złapał" pobocze i wpadł w głęboką przepaść. Nikt nie zauważył wypadku i raczej nie było szans, by następni dostrzegli rozbity w dżungli polski bus.

Wygramoliłem się na drogę o własnych siłach, chwytając się gałęzi - opowiadał Padło. - Przepaść miała, lekko licząc, 150 metrów. Z busu został kabriolet. Chyba zasnąłem za kierownicą. Byłem bardzo zmęczony, niewyspany, a do tego doszedł jeszcze upał. To cud, że przeżyłem, jeszcze większy cud, że nie złamałem nogi albo ręki. Byłem tylko pocięty. W szpitalu założono mi 60 szwów. Organizatorzy dali mi opiekuna i proponowali, bym odpoczywał do końca wyścigu w Kuala Lumpur. Ale ja nie chciałem i już parę dni po wypadku zasuwałem z walizkami kolarzy, jechałem w kolumnie wyścigu, cały obandażowany, wzbudzając sensację. Gdy główny lekarz zobaczył mnie, to tylko westchnął: "crazy man".

Padło nie ma nic przeciwko temu, by jeszcze raz pojechać do Malezji. Proszę bardzo, jeśli taka będzie decyzja szefów. Nie mam urazu do tego kraju - dodał.

Malezyjska prasa sporo pisze o zawodach, choć rywalizacja rozpocznie się 29 stycznia. "New Straits Times" zapowiada, że wyścig będzie miał najlepszą obsadę w swej 10-letniej historii. Wystartuje mistrz świata z 2003 roku, Hiszpan Igor Astarloa. Przyjadą dwie ekipy Pro Tour - amerykański Discovery Channel na czele z piątym kolarzem Tour de France 2004, Portugalczykiem Jose Azevedo oraz hiszpańska Liberty z Hiszpanem Josebą Belokim. W tej ostatniej formacji ma się pokazać Dariusz Baranowski.

Prawie cała trasa prowadzi przez Półwysep Malajski. Według "New Straits Times" wyścig ominie tereny zniszczone przez kataklizm.

Trzęsienie ziemi i wywołane nim fale tsunami spustoszyły dużą część basenu Oceanu Indyjskiego, od Indonezji przez Sri Lankę i Indie po wschodnie wybrzeże Afryki. Według ostatnich danych zginęło blisko 150 tys. ludzi, a tysiące uważa się za zaginionych. Malezja, choć położona stosunkowo blisko epicentrum trzęsienia ziemi, poniosła bardzo małe straty w porównaniu z sąsiadami - Indonezją i Tajlandią. Władze w Kuala Lumpur podają, że zanotowano 74 ofiary śmiertelne.

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 0

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda