Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Szosowe Mistrzostwa Świata - MŚ na szosie

s24.pl > Kolarstwo > Kolarstwo szosowe > Szosowe Mistrzostwa Świata

Źródło:  "s24.pl"
Wtorek, 6 października 2015

PZKol/Andrzej Piątek A.Piątek: "To najlepszy wynik w historii"

(Fot. PZKol/Andrzej Piątek)
Występy polskich kolarzy na arenach międzynarodowych w ostatnich dwóch latach to znaczący postęp, na który czekaliśmy latami. I oto się dzieje historia na naszych oczach - Polacy zostają mistrzami i medalistami mistrzostwa Europy i świata. Jeszcze kilka lat temu cieszyliśmy się z miejsc w pierwszej dziesiątce, a dziś zawodników satysfakcjonują tylko medale.

Zdaniem Andrzeja Piątka, dyrektora sportowego Polskiego Związku Kolarskiego szosowe mistrzostwa świata w Richmond były najlepszymi w historii, a Polacy odgrywali główne role. I ma być tylko lepiej, bo szkolenie w PZKol funkcjonuje w oparciu o strategię rozwoju polskiego kolarstwa opracowaną w roku 2013, której jednym z kluczowych elementów jest program "Identyfikacji talentów".


Zapraszamy na rozmowę o mistrzostwach świata w Richmond, polskich reprezentantach oraz szukaniu talentów w Polsce, bo na pewno gdzieś w naszym kraju - jeszcze pewnie na czterech kółkach - jeździ kolejny Michał Kwiatkowski, Rafał Majka czy Kasia Niewiadoma...

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Czy to były dobre szosowe MŚ dla Polski? Z Richmond Polacy wrócili z jednym medalem, ale tego najbardziej prestiżowego nie udało się obronić. Jest za to sporo wysokich miejsc, które chyba trzeba uznać za bardzo dobre.

- Nie udało się Michałowi Kwiatkowskiemu obronić tęczowej koszulki, ale mimo wszystko to były bardzo dobre mistrzostwa dla naszej reprezentacji. Brązowy medal Agnieszki Skalniak w wyścigu ze startu wspólnego juniorek, medale Kasi Pawłowskiej, Kasi Niewiadomej i Michała Kwiatkowskiego w wyścigach drużynowych plus sześć innych miejsc w dziesiątce, to najlepszy wynik w historii. Dodatkowo dzięki dobremu występowi w jeździe indywidualnej na czas Maćka Bodnara i Marcina Białobłockiego Polska uzyskała możliwość wystawienia na Igrzyskach w Rio drugiego zawodnika w tej konkurencji. Ponadto nasze zawodniczki i zawodnicy odgrywali pierwszoplanowe role praktycznie we wszystkich wyścigach. O dobrym występie naszej reprezentacji świadczą liczne gratulacje m.in. od szefa światowej federacji kolarskiej Briana Cooksona.

Wydaje się, że poziom polskiego kolarstwa i zawodników, którzy nas Reprezentują, wrósł na tyle, że Polacy już nie cieszą się tak mocno z miejsca w dziesiątce, tylko oczekuje medali...Co pan o tym sądzi?

- W Richmond było to bardzo widoczne. Nasi zawodnicy już nie stają na starcie z myślą o ukończeniu wyścigu, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu. Teraz stając na starcie nasi zawodnicy myślą o zdobyciu tęczowej koszulki mistrza świata. Michał Kwiatkowski mimo, że zajął wysokie 8. miejsce, nie był z siebie zadowolony. Maciek Bodnar i Marcin Białobłocki pomimo zajęcia miejsc w pierwszej dziesiątce także nie byli z siebie zadowoleni. Kasia Niewiadoma płakała po minięciu linii mety mimo, że zajęła doskonałe 7. miejsce. Płakała, bo 7. miejsce jej nie satysfakcjonowało, a dodatkowo uważała, że zawiodła koleżanki z zespołu, które wykonały bardzo dobrą pracę dla niej. Adrian Banaszek, kiedy po mecie dostał reprymendę od Darka Banaszka, że zbyt wcześnie zaatakował odpowiedział ojcu: "Tato, ja chciałem być mistrzem świata". Mentalność naszych zawodników zmieniła się w ostatnich 2-3 latach o 180 stopni. Oni wierzą, że mogą zostać mistrzami świata. i w niedalekiej przyszłości pewnie tak będzie, bo mają potencjał potwierdzony tytułami m.in. Mistrzów Europy.

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Agnieszka Skalniak, to nasza jedyna medalistka z USA. W Polsce praktycznie wygrała wszystko co było można, jest też mistrzynią Europy. Co PZKol powinien, a co może zrobić, żeby taki talent nie zagubił się lub nie został zmarnowany w drodze do kategorii seniorskiej?

- Agnieszka Skalniak to jeden z największych talentów jaki pojawił się w naszym kolarstwie w ostatnich latach. W przyszłym roku będzie występowała już w kat. młodzieżowej. W tej chwili najważniejsze, aby wokół siebie miała fachowców wiedzących jak z talentu zrobić mistrza. W chwili obecnej takich ludzi ma w TKK Pacific Nestle Toruń. Zarówno Leszek Szyszkowski jak i Paweł Bentkowski gwarantują prawidłowy jej rozwój. W przyszłości kolejnym etapem będzie jedna z topowych grup światowego kolarstwa kobiecego. Optymalnie by było gdyby taka grupa powstała w Polsce.

Wszystkim zaimponowała postawa naszych czasowców - Macieja Bodnara i Marcina Białobłockiego. Ten drugi został już okrzyknięty odkryciem roku, ale trzeba przyznać, że Bodnar także osiągnął życiowy wynik i jego poziom także stale wzrasta, już od wielu lat zresztą. Przy okazji obaj wywalczyli dwa miejsca dla Polski na przyszłoroczną "czasówkę" w Rio. Jak Pan ocenia ich start?

- Zarówno Maciek jak i Marcin pojechali najlepsze mistrzostwa w swojej karierze. O ile na Maćka można było liczyć, bo w przeszłości już wielokrotnie potwierdzał, że na czas potrafi jeździć, o tyle Marcin Białobłocki zaskoczył chyba wielu. Mimo, że został mistrzem Polski i wygrał "czasówkę" na Tour de Pologne to pewnie niewielu w niego wierzyło. Jednak na mistrzostwach świata pokazał, że jest profesjonalistą i jego zwycięstwo w MP i na etapie TdP to nie były przypadki. Aż strach pomyśleć co by było gdyby w Richmond czuł się tak jak na czasówce w Krakowie.

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Co zrobić, żeby takich Bodnarów i Białobłockich co roku było więcej? Ale ważniejsze pytanie jest takie: co zrobić, żeby tacy "Białobłoccy" nie byli odkrywani w wieku 30 lat i to tak naprawdę przez samych siebie? Czy PZKol ma jakiś pomysł, żeby prawdziwe talenty nie musiały uciekać z Polski, a raczej komfortowo mogłyby być szkolone w naszym kraju?

- Od roku 2013 pomysł jest, a w zasadzie był już od roku 2000, kiedy został wdrożony w MTB. Zaowocował medalem olimpijskim. W roku 2013 na polecenie Zarządu PZKol opracowałem strategię rozwoju polskiego kolarstwa, która w znaczny sposób miała podnieść jego poziom. I jak widać z 7 medali imprez mistrzowskich zdobytych właśnie w sezonie 2013, poprzez 17 medali w roku 2014, teraz mamy ich już 26 (plus 3 drużynowe), a przed nami jeszcze mistrzostwa Europy w kolarstwie torowym i ME w kolarstwie przełajowym. Najważniejsze założenia tej strategii to identyfikacja talentów w młodym wieku, szkolenie i doszkalanie trenerów, monitorowanie procesu szkoleniowego oraz zreorganizowanie szkolenia w PZKol. Od roku 2013 odkrywamy talenty w ramach ministerialnego programu "Identyfikacji talentów". Co roku kompleksowo badamy w warszawskim Instytucie Sportu 140 zawodników w wieku od 16 do 21 lat. Zawodnicy ci trafiają do kadr narodowych i są objęci centralnym szkoleniem, które przy współpracy z klubami realizują trenerzy kadr narodowych. Z programu tego "zdiagnozowane" zostały talenty m.in. mistrzyń świata juniorek Darii Pikulik czy Justyny Kaczkowskiej. Staramy się również podnosić wiedzę trenerów wysyłając ich na szkolenia Akademii Trenerskiej oraz corocznie organizując konferencję szkoleniową w Pruszkowie. W tym roku odbędzie się ona w pierwszy weekend grudnia. Od 3 lat cały monitoring procesu treningowego i szkoleniowego jest oparty o warszawski Instytut Sportu. W roku 2013 zostały przeprowadzone konkursy na trenerów kadr narodowych i w ich efekcie grupy centralnego szkolenia prowadzą trenerzy z odpowiednimi kwalifikacjami i wiedzą, co w efekcie skutkuje widoczną progresją wynikową. W roku 2014 został zreorganizowany dział szkolenia PZKol co też miało duże znaczenie jeśli chodzi o wzrost jakości szkolenia.

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Wróćmy jeszcze do Richmond. Świetnie zaprezentowały się nasze panie, które były widoczne i pojechały bardzo dobry wyścig. Swoich sił w końcówce próbowała Małgorzata Jasińska, ale nie udało się, choć jej postawa jest budująca, bo Polki i Polacy przestają się bać rywali i bez respektu walczą z najlepszymi na świecie. Chyba w tym wszystkim właśnie o to chodzi?

- Faktycznie dziewczyny pojechały najlepszy wyścig w historii startu żeńskiej reprezentacji w mistrzostwach świata. Przez cały wyścig były bardzo widoczne. Nawet Monika Żur na co dzień ścigająca się w MTB pokazała, że przedstartowe obawy wielu ludzi o jej występ były bezpodstawne. Dziewczyny były wszędzie tam gdzie być powinny, a akcja Gosi Jasińskiej dała jasny sygnał, że Polki chcą walczyć o tęczową koszulkę. Od prawie trzech lat kładziemy duży nacisk również na mentalne szkolenie zawodników. W 2013 roku powołaliśmy w PZKol zespół naukowo-metodyczny, który wspiera przygotowania kadr narodowych do najważniejszych imprez. W jego skład wchodzi min. psycholog dr Marek Graczyk, jeden z najwybitniejszych polskich psychologów sportowych. Opiekował się polską reprezentacją na sześciu igrzyskach olimpijskich i prowadził wielu polskich sportowców min. wioślarską czwórkę podwójną, która czterokrotnie zdobywała mistrzostwo świata. W wielu przypadkach nasi zawodnicy kiedy stają na starcie imprezy mistrzowskiej nie myślą już żeby "być najlepszym z Polaków" lecz, aby walczyć o koszulkę mistrza Europy czy mistrza świata. Dlatego też w tym roku tych koszulek mamy już dziewięć.

Siódme miejsce Katarzyny Niewiadomej to wielki sukces, bo to najwyższa lokata w historii startów naszych Pań w szosowych MŚ elity. Czego w pana mniemaniu może dokonać ta młoda dziewczyna, która ma dopiero 21 lat?

- Kasia Niewiadoma to jeden z największych talentów jaki pojawił się w polskim kolarstwie w ostatnich latach. Mimo dopiero zaledwie 21 lat jest już mistrzynią Europy, wicemistrzynią Igrzysk Europejskich i siódmą zawodniczką mistrzostw świata. W mojej ocenie to dopiero początek jej wielkich sukcesów. Ma wszystko, aby stać się gwiazdą światowego kolarstwa - odpowiednie cechy psychofizyczne, będąc w najlepszej drużynie świata, ma wybitnych fachowców wokół siebie no i Rabobank ma środki na realizację optymalnych programów szkoleniowo-startowych. Medale igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata to tylko kwestia czasu.

Nasz zeszłoroczny mistrz świata także walczył dzielnie i 8. miejsce w peletonie, gdzie połowa kolarzy była przygotowana na walkę o podium, to także nie jest porażka. Michał Kwiatkowski nie oddał tej koszuli przecież bez walki - był widoczny, próbował atakować, miał do pomocy dobry zespół. Miejsce dobre, ale nie oszukujmy się, każdemu marzyła się obrona tytułu. Czego zabrakło, co poszło nie tak, jeśli można tak w ogóle powiedzieć?

- W męskiej elicie na trasie jaką mieliśmy w Richmond faworytów było przynajmniej kilkunastu. Michałowi nie udało się obronić koszulki, ale trzeba pamiętać, że ósme miejsce to wciąż ścisła czołówka światowa. Michał i polska drużyna pokazali po raz kolejny, że potrafią jeździć inteligentnie, mądrze i zespołowo oraz, że byli jedną z najlepszych drużyn tego wyścigu. Czego zabrakło, aby obronić tytuł? Chyba tylko trochę szczęścia.

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Pecha mieli juniorzy, których skład także dawał nadzieję na walkę nawet o medal. Jednak nie wszystko można zgonić na pecha. Czy tu jeszcze zabrakło doświadczenia w kolarstwie, ale i także w startach w takich imprezach?

- Pech przede wszystkim. Od początku ten wyścig nie układał się po naszej myśli. Najpierw kraksa, potem guma, następnie kolejne kraksy, to wszystko spowodowało, że przy tempie jakie jest na mistrzostwach świata trudno było zrealizować zakładaną taktykę. W składzie mieliśmy Alana Banaszka - mistrza Europy i liczyliśmy na dużo. Niestety tym razem szczęście nam nie sprzyjało. Niewątpliwie zarówno on jak i pozostali zawodnicy to młodzież z której w niedalekiej przyszłości możemy mieć dużą pociechę.

To samo tyczy się orlików, którzy wprawdzie wystartowali we trzech, ale akcja Adriana Banaszka na 6 km przed metą, podniosła ciśnienie krwi polskim kibicom. Tu też nie udało się. Czy to był zbyt wczesny atak?

- Atak Adriana Banaszka analizowaliśmy na różne sposoby podobnie jak ten Gosi Jasińskiej. Może powinien poczekać, ale jak już wcześniej mówiłem może Adrian za bardzo chciał być mistrzem świata…? Nie można go jednak za to ganić. Próbował, atakował podobnie jak wielu innych naszych zawodników. Uczymy ich ofensywnej jazdy, uczymy ich, że jeśli mają przegrać to po walce, a w Richmond ta walka była... I za to do naszych zawodników nikt pretensji mieć nie powinien.

PZKol (Fot. Andrzej Piątek/PZKol)


Zewsząd płyną komplementy za ogólnie dobry start Polaków, ale także za prezencję całego polskiego teamu. Jeden z naszych rodaków, pracujący dla kadry Stanów Zjednoczonych Mirek Ratajczyk powiedział, że patrząc na to jak wyglądaliście, łącznie z autami, był dumny, że jest Polakiem. Powiedział, że wygląd to wizytówka i wszyscy na to zwracali uwagę. Dlaczego Pana zdaniem jest to tak ważne?

- Wyniki sportowe to jedno, a wizerunek reprezentacji to drugie. Od 15 lat prowadzę grupy zawodowe i wiem jak ważny jest wizerunek drużyny. Dlatego, od kiedy pełnię funkcję dyrektora sportowego PZKol staram się, aby nasze reprezentacje były zarówno dobrze przygotowane do zawodów mistrzowskich jak również należycie wyglądały. W Richmond wiele pracy kosztowało to, aby np. w wypożyczalni samochodów móc otrzymać wszystkie samochody w jednakowym białym kolorze, aby wszystkie zostały "obrandowane" narodowymi emblematami, czy, żeby część parkingu była przeznaczona tylko dla pojazdów reprezentacji Polski. Diabeł tkwi w szczegółach, a jak wiadomo te szczegóły decydują o tym jak się jest postrzeganym, czy się wygrywa czy zajmuje się miejsce poza podium. Takie drobne detale jak jednakowe samochody, flaga narodowa przed wejściem do hotelu czy flagi na każdym piętrze i stolikach w restauracji powodują, że nasi zawodnicy i sztab szkoleniowy czują się wyjątkowo, czują się jednością i elitarną grupą, która reprezentuje kraj - Polskę na imprezie światowej. Miło było, kiedy podchodzili do nas przedstawiciele innych ekip, kibice, a nawet władze UCI i gratulowali mówiąc, że prezentujemy się najlepiej z wszystkich ekip.

Ale co dalej? Teraz mamy mocną ekipę, ale co będzie za kilka, kilkanaście lat...? Jak Pan wspomniał w PZKol funkcjonuje program "Identyfikacja talentów", czy to dobrze funkcjonuje?

- Jak już wspominałem program "Identyfikacji talentów" działa od roku 2013. Co roku wyławiamy kilku utalentowanych zawodników, którym staramy się stwarzać dobre warunki do rozwoju. Niestety z powodu braku środków zadanie to jest bardzo trudne do zrealizowania. Gdyby nie znaczna pomoc klubów i trenerów klubowych, gdyby nie pomoc pana Dariusza Miłka i firmy NG2, właściciela marki CCC, gdyby nie Szkoły Mistrzostwa Sportowego, gdyby nie Ośrodki Szkolenia Sportowego, talenty te pewnie nigdy nie rozwinęłyby się do poziomu mistrzowskiego. Pomimo tego, że w roku ubiegłym osiągnęliśmy jedne z największych sukcesów w historii polskiego kolarstwa, to budżet Związku na ten rok jest mniejszy. Polskie kolarstwo może osiągać jeszcze większe sukcesy, nasi kolarze mogą zajmować jeszcze wyższe miejsca niż w Richmond, jednak do tego potrzebne są wystarczające środki na realizację optymalnych programów szkoleniowych. Polski Związek Kolarski musi szkolić najbardziej utalentowanych zawodników na najwyższym poziomie, Polski Związek Kolarski musi również wspierać kluby i trenerów klubowych. Bez odpowiedniego budżetu nawet najwybitniejszy trener z talentu nie zrobi mistrza.

Rozmawiał Tomasz Piechal

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 6

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda