Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Kolarstwo szosowe | szosa

s24.pl > Kolarstwo > Kolarstwo szosowe

Źródło:  "s24.pl"
Piątek, 25 marca 2016

s24.pl/Dariusz Krzywański Michał Kwiatkowski pokazuje klasę w Harelbeke

(Fot. s24.pl/Dariusz Krzywański)
W iście mistrzowskim stylu przebiegała rywalizacja na trasie 60. edycji wyścigu E3 Harelbeke. O końcowy triumf bili się zdobywcy tęczowych koszulek z 2014 i 2015 roku. W samej końcówce lepszy okazał się czempion z Ponferrady Michał Kwiatkowski (Team Sky), który nie dał szans Peterowi Saganowi (Tinkoff).

W piątkowe południe najlepsi specjaliści od wyścigów klasycznych na świecie stanęli do walki na trasie E3 Harelbeke. Flamandzka impreza, której nazwa nawiązuje do przebiegającej nieopodal autostrady, liczyła 206 kilometrów i prowadziła po wąskich i krętych uliczkach. W ostatnich latach niejako tradycją stało się to, że ten, kto walczy o czołowe pozycje podczas E3 liczy się także w niedzielę na Gandawa-Wevelgem, a także podczas "Flandryjskiej Piękności", która jest marzeniem niejednego, zatem dzisiejsze wyniki były bardzo ważne.


Zaraz po starcie do przodu wyrwała się ośmioosobowa czołówka, która nie liczyła się jednak kompletnie. To, co najważniejsze wydarzyło się w drugiej części zmagań. Emocje zaczęły rosnąć w momencie, gdy defekt miał Fabian Cancellara (Trek-Segafredo). Szwajcar na domiar złego nie mógł doczekać się pomocy wozu technicznego. Pech Spartakusa wykorzystali inni faworyci, którzy porwali grupę zasadniczą. Dzięki temu 50 kilometrów przed metą w czołówce kręciło około 30 zawodników m.in. Tom Bonnen, Niki Terpstra, Mateo Trentin, Zdenek Stybar (wszyscy Etixx), Lars Boom (Astana), Sep Vanmarcke (LottoNL), Michał Kwiatkowski, Ian Stannard (Team Sky) Daniel Oss (BMC Racing), Peter Sagan (Tinkoff).

Kolejnym pechowcem z grona faworytów okazał się Stybar, ale to nie zrażało Michała Kwiatkowskiego, który miał dzisiaj doskonały dzień. Polak swój flamandzki koncert rozpoczął 30 kilometrów przed białą kreską na Karnemelkbeekstraat, gdy pociągnął jak za najlepszych czasów, a jego koło zdołał złapać jedynie jadący z tęczowym trykocie Peter Sagan (Tinkoff). Doskonale znający się duet nie zastanawiał się ani chwili i zapadła decyzja o podjęciu współpracy, tym bardziej że z tyłu 13 osobowa grupa nie specjalnie garnęła się do wspólnego kręcenia.

Polsko-słowacka dwójka w kulminacyjnym momencie zdołała sobie wyrobić pół minuty przewagi nad drugą grupą, ale jak się okazało, to wystarczyło. Mając bezpieczny zapas sekund Sagan i Kwiatkowski już kilka kilometrów przed finiszem wiedzieli, że to oni powalczą dzisiaj o główną nagrodę. Próbę nerwów lepiej wytrzymał ”Kwiato”, który 300 metrów przed kreską nadepnął ile sił w nogach na pedały i nie oglądając się za siebie, ruszył ku końcowej wiktorii, której nie był mu w stanie odebrać nieco zmęczony mistrz świata z 2015 roku. Skład podium uzupełnił Ian Stannard.

Zaraz po zejściu z podium Kwiatkowski przyznał, iż od rana czuł się znakomicie i dzisiaj musiał walczyć o pełną pulę. – Wiedziałem, że mam dobre nogi. Koledzy bardzo solidnie pracowali w pierwszej części zmagań i nie było innego wyjścia, tylko musiałem bić się o wygraną. Ja i Peter pojechaliśmy bardzo dobrze. Powtórzyła się sytuacja sprzed dwóch lat, gdy na trasie Strade Bianche również ze sobą walczyliśmy. Teraz te wspomnienia wróciły. Cieszę się, że to ja okazałem się lepszy. Wiedziałem, iż to on jest ode mnie szybszy, dlatego musiałem zdecydować się na długi finisz. To wielki sukces, jestem bardzo dobrze przygotowany i optymizmem patrzę w przyszłość – stwierdził „Flowerman”.

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 3

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda