Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Kolarstwo szosowe | szosa

s24.pl > Kolarstwo > Kolarstwo szosowe

Źródło:  "s24.pl"
Niedziela, 5 kwietnia 2015

IMG Studio/Szymon Gruchalski Marczyński: "Czas o sobie przypomnieć"

(Fot. IMG Studio/Szymon Gruchalski)
Tegoroczny sezon rozpoczął w odległej Malezji. Obecnie bardzo dobrze prezentuje się w marokańskim Tour of Maroc, gdzie wygrał pierwszy odcinek imprezy. - Czas o sobie przypomnieć - mówi Tomasz Marczyński, zawodnik tureckiej ekipy Torku Seker Spor.

Jak mija pierwsza część sezonu?


- Tak naprawdę to dopiero go zaczynam, także trudno tutaj mówić o pierwszej jego części. Przygotowania minęły pomyślnie, a pierwszy start w tym toku w Tour de Langkawi zaliczam do udanych.

To był dla ciebie wyścig czysto treningowy, takie przetarcie przed docelowymi startami?

- Tour de Langkawi był po prostu powrotem do ścigania i otwarciem sezonu.

Jak wygląda ściganie w Azji? Organizacja, poziom sportowy mocno różnią się od tego, co mamy w Europie?

- Poziom ścigania tworzą zawodnicy. Obecność ekip z worldtouru spowodowała, że mieliśmy w Malezji rywalizacje na wysokim, europejskim poziomie.

Zdrowie dopisuje? Mentalnie gotowy na kolejny rok ścigania?

- Tak, gotowy. Zdrówko dopisuje, głowa przygotowana na rywalizacje, ochoty do ścigania nie brakuje. Wszystko ok.

To będzie sezon w nowym zespole. Właściwie jak to się stało, że trafiłeś do Torku Seker Spor?

- Kiedy w drugiej części sezonu dowiedziałem się od Piotra Wadeckiego, że nie jest już zainteresowany dalszą współpracą ze mną, nie pozostało mi nic innego jak zmienić barwy klubowe. Otrzymałem kilka ofert i po prostu wybrałem najkorzystniejszą dla mnie opcje.

W pełni zaaklimatyzowałeś się już w ekipie? Drużyna spełnia twoje oczekiwania, jakie miałeś przed podpisaniem kontraktu?

- Jak najbardziej! Team kontynentalny, ale bardzo miło zaskakuje mnie swoim profesjonalnym podejściem i chęciami do pracy oraz dalszego rozwoju.

Facebook/TomaszMarczyński (Fot. Facebook/tomaszmarczynski)



Kiedy ostatni raz udzielałeś wywiadu dla polskich mediów?

- Chyba właśnie przy okazji podpisania nowego kontraktu.

Pytam, bo w przeciągu minionych czterech, pięciu miesięcy bardzo mało słyszy się w Polsce o Tomku Marczyńskim, pomimo tego, że zainteresowanie kolarstwem jest jak nigdy bardzo duże. Jak ci się wydaje, z czego to wynika?

- Hehe. To pytanie powinieneś zadać sobie i twoim kolegom z innych polskich portali kolarskich. Ja tylko udzielam odpowiedzi, a Wy pytacie i interesujecie się. Oczywiście jest w tym zdaniu spora ilość żartu, ale tak na dobrą sprawę to ostatnie pięć miesięcy spędziłem trenując i przygotowując się do sezonu, więc chyba nawet nie bardzo było o czym rozmawiać.

Nie brakuje Ci zainteresowania medialnego i większej promocji Twojej osoby? Wydaje mi się, że jeszcze rok temu byłeś dużo bardziej rozpoznawalny.

- Trudno o sukcesy kiedy siedzi się w domu (uśmiech). Niestety pewna osoba postanowiła zakończyć mój ubiegłoroczny sezon dużo wcześniej niż to przewidywałem i w dodatku w momencie kiedy moja forma sportowa była naprawdę na bardzo dobrym poziomie. Ale nie chcę już do tego wracać.

Pamiętam jak w 2007 roku zdobywałeś mistrzostwo Polski w Kielcach. Mówiło się wtedy o tobie, jako wielkim talencie sportowym. Nadzieje były duże, ale chyba nie wszystko ułożyło się tak, jak sobie to wszyscy wyobrażali i jak wyobrażałeś sobie zapewne Ty. Masz wrażenie, że faktycznie "coś" poszło nie tak?

- Pamiętam ten czas bardzo dobrze. Te miłe wspomnienia zawsze zachowuje na długo. W życiu sportowca jeszcze bardziej niż w życiu przeciętnego człowieka, oprócz talentu, liczy się szczęście. Może to i prawda, że nie miałem go zbyt wiele i na mojej sportowej drodze spotkało mnie wiele rożnych przygód i przeszkód. Zawsze jednak umiałem je pokonać i to co mnie najbardziej cieszy to fakt, że rower w dalszym ciągu "bawi" mnie oraz to, że jestem szanowany i doceniany za to to robię i za to kim jestem. Co do talentu. Nie uważam żebym go stracił. Nowy sezon przede mną, więc czas o sobie przypomnieć.

Masz w nogach sporo prestiżowych wyścigów. Czy obecnie nie będzie brakować ci startów w nieco bardziej znaczących imprezach? Z tureckim zespołem będzie raczej ciężko wystartować w bardziej znanych europejskich etapówkach czy jednodniówkach, przynajmniej w tym sezonie.

- Moj kalendarz to wyścigi UCI, podczas których często mam szanse zmierzyć się z ekipami z półki WorldTour. Jasna rzecz, że nie wystartuję w żadnym wielkim tourze czy w wiosennym "prestiżowym" klasyku, ale w ubiegłym roku również takich startów nie miałem.

Co miałeś na myśli mówiąc o swojej nowej drużynie, że bardzo spodobał Ci się nowy projekt, który tworzy Lionel Marie? Zdradzisz szczegóły.

- Niestety nie mogę zdradzić szczegółów. Nie wolno mi udzielać takich informacji.

Czy to jakieś długoletnie, perspektywiczne przedsięwzięcie? Widzisz się w Torku przez powiedzmy trzy kolejne lata?

- Niewykluczone, ale póki co koncentruję się na tegorocznym kalendarzu i na progresie teamu.

Startujesz obecnie w Tour de Maroc. Pierwszy dzień wyścigu i od razu wygrana etapowa. Zaskoczony takim otwarciem?

- Ostanie dni spędziłem na wysokości i wiedziałem, że do Maroka przyjechałem w dobrej dyspozycji. Do Tour of Turkey pozostało już niedużo czasu, więc to ostatnie "szlifowanie" formy.

Jakie najbliższe plany i starty? Presidential Tour of Turkey i co dalej?

- Teraz start w wyścigu Tour of Maroc, żeby już na dobre rozkręcić nogę podczas 10-dniowej rywalizacji. Następnie Tour of Turkey. Tyle na razie mogę powiedzieć.

Fabian Florek

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 10

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda