Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Kolarstwo szosowe | szosa

s24.pl > Kolarstwo > Kolarstwo szosowe

Źródło:  "s24.pl"
Sobota, 21 maja 2016

s24.pl/Dariusz Krzywański Marcin Maceluch: "Kontynuować dzieło ojca"

(Fot. s24.pl/Dariusz Krzywański)
Marcina Macelucha dotknęła osobista tragedia. Po stracie ojca w przededniu startu wyścigu BKT dyrektor wyścigu musi jednak robić swoje, by dokończyć jego dzieło. Choć na pewno łatwo mu nie jest... Jak w takim momencie radzi sobie z tym wszystkim...?

Marcin, składamy wyrazy współczucia. Jak Twoje samopoczucie?


- Jest bardzo ciężko, ale moi przyjaciele, którzy jadą z wyścigiem, bardzo mi pomagają. Jestem im niezmiernie wdzięczny i bardzo dziękuję, za każde dobre słowo, za pomoc, bo bez nich nie dałbym sobie rady. To dla mnie trudny okres i super, że mam obok siebie takich ludzi.

Jak Ci się na razie podoba wyścig?

- Pierwsze etapy dedykowane są sprinterom i to oni walczą o zwycięstwa. Finisze są szybkie, dynamiczne, trochę bandyckie i to mnie cieszy. Na mecie zawsze jest piękne widowisko, a to jest najważniejsze dla kibiców. Odrobinę może brakuje Grzesia Stępniaka, który tutaj seriami wygrywał w przeszłości.

Jak układa się współpraca na linii organizator – lokalne samorządy?

- Wszystko jest na najwyższym poziomie, nie mam żadnych problemów. Na każdym etapie miejscowe służby wykonują super robotę, wszędzie jesteśmy przyjmowani z otwartymi ramionami. Każdy stara się nas ugościć tak, jak najlepiej potrafi. Włodarze miast potwierdzają już gotowość współpracy w przyszłym roku i to jest dla mnie najważniejsze.

Właśnie, 2017 rok to będzie szczególna 25. edycja, jakie masz plany?

- Budowanie trasy zacznie się zaraz po wyścigu. Od czerwca ruszamy od nowa. Mamy już zgłoszenie do Międzynarodowej Unii Kolarskiej (UCI), wstępnie potwierdzony termin to 17-21 maja. Przy pomocy ojca "z góry" wszystko powinno pójść gładko, ponieważ byłem przy organizacji każdej edycji, można powiedzieć, iż dorastałem z tą imprezą, więc wiem, że jestem w stanie to "pociągnąć" i kontynuować dzieło zapoczątkowane przez mojego ojca.

Organizacja wyścigów to Twój pomysł na życie?

- Całe życie jestem związany z kolarstwem. Ojciec od dziecka zabierał mnie na wyścigi. On jako trener wychował m.in. Darka Baranowskiego, czy Radosława Romanika. Tata w kolarstwie był 58 lat i śmiało mogę powiedzieć, że zaszczepił we mnie miłość do tego pięknego sportu.

Obsada wyścigu robi wrażenie.

- Tak, na wyścig przyjechała cała rzesza kolarzy z zagranicy, co mnie bardzo cieszy, bo to podnosi poziom i klasę naszej imprezy. Bałtyk-Karkonosze Tour to wyścig, który jako jedyny biegnie od morza w góry, co czyni go na swój sposób wyjątkowym i w naszym kraju niepowtarzalnym.

Jak z Twojej perspektywy wygląda nasze rodzime kolarstwo?

- Z przykrością muszę to stwierdzić, że z roku na rok jest coraz gorzej. Doskonałym przykładem jest moja impreza. My bazujemy tutaj na pasjonatach. Najlepszy przykład – koszulki - kto je u nas sponsoruje? Hotel Duet, Związek Gmin Karkonoskich i firma Quest, związana z Mają Włoszczowską. Drugim arcyważnym partnerem są samorządy. My mamy to szczęście, że poza drobnymi problemami, każdy z burmistrzów/wójtów kocha kolarstwo i chętnie gości Bałtyk-Karkonosze u siebie. Dodatkowo Zachodnio-Pomorskie, Wielkopolska, to miejsca, gdzie nie ma wyścigów. Dla miejscowych kibiców to nie lada atrakcja, gdy do ich miejscowości zawitają kolarze.

Te problemy dotknęły też Wasz wyścig w 2014 roku?

- Wtedy zrezygnowaliśmy z kategorii UCI ze względu na koszta finansowe. Międzynarodowa Unia Kolarska ustala nagrody, ustala wpisowe, badania i musimy się tego trzymać. Gdy doszło do sytuacji, że na starcie zjawiło się tylko 40 naszych kolarzy, to nie było wyjścia i musieliśmy wrócić do światowego kalendarza.

Wyścig to nie tylko zawodowcy, ale też imprezy towarzyszące.

- To nieodłączna część dzisiejszego kolarstwa. W piątek w Zbąszynku swoich sił mogły spróbować dzieciaki i amatorzy. Na 4. etapie w Lubaniu również nie zabraknie atrakcji dla dzieci i młodzieży, a także dla amatorów jeżdżących MTB. Na wyścigach etapowych jest to ciężka sprawa, gdy jedziemy z miasta do miasta, ale jest to ciężkie zadanie. Głównie zajmują się tym miasta.

To na koniec pytanie, na kogo stawia dyrektor wyścigu?

- Jak dotychczas moje typowania się sprawdzały, ponieważ stawiałem na Ariesena i Beyera. Jestem wręcz przekonany, że bardzo mocni są Niemcy, natomiast w górach typuję Leszka Plucińskiego, który może obronić tytuł. Kluczowa będzie "czasówka" pod Przełęcz Okraj, gdzie powstaną różnice czasowe. Przed wyścigiem, wspólnie z ojcem wymyśliliśmy, że lotne finisze w Karpaczu są na sekundy, więc i na 6. etapie powinno być ciekawie. Moje przeczucie mówi - Maciej Paterski, bo wygląda bardzo dobrze.

Rozmawiał Wojciech Mincewicz

 Mini sondaż

Czy Bałtyk-Karkonosze Tour 2016 wygra Polak?

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 8

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda