Forum Dołącz do nas - zarejestruj się! Uwaga! Ten serwis używa cookie -więcej-
» Polskie ekipy szosowe

s24.pl > Kolarstwo > Polskie ekipy szosowe

Źródło:  "Informacja prasowa"
Niedziela, 31 lipca 2016

CCC Sprandi Polkowice/Bettini Photo Kiendyś wygrywa ostatni etap Wyścigu dookoła Mazowsza

(Fot. CCC Sprandi Polkowice/Bettini Photo)
Po solowej akcji w końcówce Tomasz Kiendyś zwyciężył na ostatnim etapie Wyścigu dookoła Mazowsza. Zwycięzcą klasyfikacji generalnej został Matti Manninen (Team Bliz-Merida), który o 1 sekundę pokonał Adriana Banaszka (VERVA ActiveJet).

Ostatni etap liczył 187 kilometrów i podobnie jak poprzednie dwa, rozgrywany był na rundzie – tym razem wokół Nowego Dworu Mazowieckiego. Miał on dosyć nietypowy przebieg i z powodu padającego deszczu, odcinków kostki brukowej, a także przejazd kolejowych był nieco niebezpieczny. Doszło z tego powodu do kilku kraks. Na rundzie była jeden krótki podjazd, pod twierdzę w Modlinie.


– W pierwszej fazie rywalizacji wielu ekipom zależało na sekundach bonifikaty na premiach lotnych, by przesunąć się wyżej w klasyfikacji. Wyścig dookoła Mazowsza rozgrywa się na sekundy, więc każda premia była istotna. Przy takim układzie bardzo ciężko było zawiązać jakąś ucieczkę. Praktycznie każdy z naszej ekipy próbował się załapać do odjazdu, ale wszystko było bardzo szybko kasowane – opowiadał Tomasz Kiendyś.

- Po półmetku, gdy ekipy były już podmęczone, Bartkowi Matysiakowi udało się oderwać w 4-osobowej grupce i razem uzyskali kilka minut przewagi. Na przedostatniej rundzie zamknięty został przejazd kolejowy, ale ucieczka z Bartkiem zdążyła przejechać przed opuszczeniem szlabanu. My musieliśmy poczekać, ale później sędziowie zatrzymali prowadzących, by zneutralizować różnice.

- Gdy peleton miał grupkę w zasięgu wzroku tempo jeszcze mocniej wzrosło i stawka się podzieliła. Ja i Alan Banaszek jechaliśmy czujnie, z przodu. Ostatecznie ucieczka została skasowana ok. 3 kilometry przed metą, w okolicach wzniesienia pod twierdzę. Postanowiłem nie czekać do masowego sprintu, tylko zaatakować od razu, na tym podjeździe. Ekipy sprinterów nie miały już tyle sił co wcześniej i zdecydowałem się to wykorzystać. Ruszyłem jeszcze przed tym, gdy zaczęły ustawiać się „pociągi” do rozprowadzania i zdołałem utrzymać prowadzenie do samej mety.

- Co prawda mam na koncie wiele startów w tej imprezie i nawet zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, ale jest to moja pierwsza wygrana etapowa tutaj. W 2006 roku stoczyłem zacięty pojedynek z szybkim Markiem Wesołem. Zdołałem ją wygrać dzięki szukaniu sekund bonifikaty na premiach lotnych i czasówce, która była wtedy w programie wyścigu.

- Trochę szkoda, że nie udało się powalczyć o podium w generalce, ale kończymy ten wyścig pozytywnym akcentem – podsumował Tomasz Kiendyś.

Kiendyś przeciął „kreskę” sekundę przed najszybszymi sprinterami, Gertem-Janem Bosmanem (Jo Piels Cycling) i liderem generalki, Matti Manninenem (Bliz Merida). 5. był drugi z „pomarańczowych”, Alan Banaszek.

Manninen obronił prowadzenie i sięgnął po końcowe zwycięstwo. Tuż za nim sklasyfikowany został Adrian Banaszek (Verva ActiveJet), który odrobił aż 6 sekund na dwóch premiach lotnych, ulokowanych w pierwszej połowie zmagań. Trzecie miejsce zajął Marco Mathis (Reprezentacja Niemiec). Najlepszym z „pomarańczowych” był Alan Banaszek, który na ostatnim etapie wywalczył 1 sekundę bonifikaty na premii lotnej i w ostatecznym rozrachunku uplasował się na 5.pozycji, ze stratą 10 sekund do zwycięzcy.

Twoja ocena:

 

Średnia ocena:

głosów: 0

Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy

Sondaż
Czy uważasz, że Tour de Pologne kobiet to dobry pomysł?
Tak, to znakomity pomysł, dzięki któremu kolarstwo kobiet w Polsce wiele zyska! Nie wiem, wszystko zależy jakie gwiazdy będą przyjeżdżać do Polski... Nie, ale tylko dopóki nie wejdzie do kalendarza najwazniejszych wyścigów kobiet na świecie To się nie uda